środa, 1 marca 2017

Zalany kawą...

W ramach odpowiedzi na kawowe wyzwanie z ZieloneKoty.pl, przedstawiam moją premierową na tym blogu pracę...










Bo choć - jak zwykle - historia miała być nieco inna, w praktyce ukształtowała się sama. Niezawodne okazały sie przy jej wykonaniu papiery i serwetki do decoupage, pasta, gel mat oraz przede wszytkim werniks i - mój nowy nabytek- bitum, bez którego już się nie obędę. Doświadczenie bezcenne i niezwykle energetyzujące, niczym załadowane kofeiną :) miłe wspomnienie z pracy nad tymi stronami, pomijając poniższy opis doświadczonej porażki, stanowiącej o moim niemiłosiernym zakręceniu i kompletnym roztargnieniu :)






















Metodą skojarzeń i luźnej zabawy (niczym kawą z mlekiem) 'zabiłam' BIAŁEGO KRUKA, jakim jest książa, w której powstała ta praca. To opowieść z dziedziny dramatu, kiedy czyta się zapisaną w niej dedykację z 1949 roku..."Przodownikowi pracy społecznej (...) w dniu Święta Pracy". To tylko ja potrafię wybrać z całego zbieranego przeze mnie przez lata zbioru książek tą jedną - najmniej ciekawą, niby najmniej istotną, a jednak bezcenną i ją zniszczyć! Dość uwłaczjącym było moje odkrycie, kiedy rozkleiłam kilka pierwszych stron, tym bardziej, że zdążyłam już wykonać w tej siążce kilka prac... Tego 'bloku' nigdy nie wyrzucę, reszta niech pozostanie milczeniem...






Jak pisałam, pracę zgłaszam do kociego - kawowego wyzwania :)







5 komentarzy:

  1. Świetny kawowy efekt, przepiękne kolory i te przenikające się warstwy. Dziękujemy za udział w kawowej zabawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za inspirację do działania i miłe słowa :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Praca jest bardzo piękna! Tyle cudownych szczegółów. Niesamowity klimat stworzyłaś.
    :)

    OdpowiedzUsuń